Yoga Teacher Training z Rishikul Yogshala – jak zostałam nauczycielką jogi ;) cz 2

I did it! Skończyłam miesięczny wycisk z Rishikul Yogshala. To było moim marzeniem od dłuższego czasu, aby zrobić kurs nauczycieli jogi w Indiach. Warto jest realizować marzenia! Jak mówią w Yogshala, nie szkolą nauczycieli, tylko praktyków jogi. I mają świętą rację! Mobilizują do praktyki własnej, a praca z nimi daje ogromne “przyspieszenie”.

Zajęcia Jogi i nauczyciele

200 YTT to jest naprawdę intensywny program. Między zajęciami zostaje niewiele czasu na zakupy lub zwiedzanie. W trakcie szkoły lepiej skoncentrować się na samym kursie i zostać kilka dni dłużej, aby odpocząć, przetrawić wszystkie informacje i odkryć miasto Rishikesh.

yoga class

yoga class

Zajęcia zaczynają się o 6:00 rano (czasu indyjskiego) i kończą kolacją o godzinie 19:30. Nie tylko my mieliśmy problem ze wstaniem rano z łóżka 😉 Czasami zajęcia były dłuższe niż przewidywał harmonogram. Często asthanga joga zajmowała nam 2-3 godziny przez co nie było już czasu na wieczorną medytację. Tutejsze poczucie czasu bardzo różni się od zachodniego. W indyjskich aszramach, podczas tradycyjnego nauczania jogi, uczniowie znali tylko godzinę rozpoczęcia zajęć i mogli wyjść z sali kiedy nauczyciel uznał że to koniec. Dzisiejsze kursy jogi znacznie różnią się od tradycyjnych, bezpłatnych. Jest wiele za i przeciw, sami nauczyciele dużo mówią o skomercjalizowaniu jogi, uproszczeniu filozofii. Cieszę się, że poznałam prawdziwych pasjonatów jogi i że duży nacisk kładli na to, by przekazać nam całość swojej wiedzy, a nie tylko nauczyć asan.

grafik zajęć week 3 grafik zajęć week 4

Gorąco polecam Rishikul Yogshala wszystkim, którzy chcą praktykować jogę i którzy chcą dzielić się swoją praktyką z innymi. W zespole jest 35 nauczycieli, poznałam tylko 6, ale ufam, że wszyscy są prawdziwymi praktykami i pasjonatami. Asan uczyli mnie Vipin Baloni, Yogi Prashant i Manouse, pranajamy i filozofii: Gangesha Chitanaya, śpiewania i zrozumienia mantr, joganidra i medytacji: Deepa Negi Mira, anatomii: Vibek.

closing ceremony

closing ceremony

Każdy z nich podąża inną ścieżką jogi i to było ciekawe doświadczenie dać się zainspirować każdemu z nich. Są genialni w sposobie dzielenia się swoją wiedzą, robią to w bardzo ciekawy sposób. Myślę, że przede wszystkim filozofia jest trudna (bo czasem bywa nudna), ale Gangesha potrafi rozśmieszyć cię i zaktywizować niezależnie od zawiłości zagadnienia.

Wycisną z ciebie pot! Poranki rozpoczynaliśmy hatha jogą, a po południu praktykowaliśmy asthanga jogę. To był jeden z powodów, dla których wybrałam tę szkołę. Choć byłam większym zwolennikiem dynamicznej asthanga jogi, Vipin sprawił, że doceniłam hatha jogę. Myślę, że jest to najlepszy sposób dla mnie, aby połączyć obie w mojej praktyce (nie w tym samym czasie).

yoga class 4 yoga class 1 yoga class 5 yoga class 5a

Kocham mantry. Uważam, że mają one niezwykłą siłę. Słucham ich od dawna i zawsze chciałam nauczyć się poprawnej wymowy i poznać dokładne tłumaczenie. No i poznałam! Deepa dzieliła się z nami głębokim znaczeniem ukrytym za słowami  sanskrytu i była bardzo precyzyjna w wymowie. Śpiewaliśmy je do póty, dopóki uznała, że wymawiamy je poprawnie 🙂 Ale tu znów, jak z czasem – hindusi mają własne poczucie “poprawności”. Dlatego w kilku miejscach te same słowa piszą nieco inaczej, i nie ma to dla nich żadnego znaczenia. Mantry śpiewaliśmy przez tydzień, po czym na ich miejsce mieliśmy zajęcia z metodologii nauczania jogi.

Jak widać rozkład dnia był bardzo napięty – nie można się nudzić. Od 3 tygodnia mieliśmy około 4-5 godzin praktyki jogi dziennie. Więc oszczędzaj siły w pierwszym tygodniu! Przez ostatni tydzień naszym zadaniem było prowadzenie porannych zajęć, a nauczyciele dawali nam informacje zwrotne. Niezły stresik!!! Koniec końców wspaniałe doświadczenie! Obserwując innych można się było wiele nauczyć.

moje zajęcia

moje zajęcia

moje zajęcia

moje zajęcia

Festiwal Holi i czas wolny

Mieliśmy dwa dni wolnego w tygodniu: w środy i niedziele (teoretycznie). Szkoła starała się organizować w środy pół dniowe eventy. W drugim tygodniu pojechaliśmy odwiedzić jaskinię “Moni Baba” (zabawna nazwa, prawda?). Powiedzieli nam, że dojdziemy tam w 15 minut. Oczywiście podejście do jaskini było małym treckkingiem, a cała wycieczka zajęła pół dnia 🙂 W jaskini, mieszka i medytuje jeden z uczniów Moni Baby, to ten w nieznanych okolicznościach zniknął. Moni Baba siedział pod ziemią w całkowitej ciemności, w jaskini, do której nie odważyłam się zejść. Osobiście nie jestem entuzjastką odwiedzania “świętych” ludzi tzw. Sadhu, do których nie mam w pełni zaufania. Wizyta skończyła się możliwością pozostawienia “donation” 🙁

Moni Baba cave

Moni Baba cave

W jeden z niedzielnych poranków doświadczyliśmy również “karma jogi”. Polegała ona na oczyszczeniu wspólnej przestrzeni, ogrodu i pokoi. To była świetna zabawa. Nauczyciele powiedzieli nam, że normalnie, jeśli uczysz się (uczyłeś) jogi w tradycyjny indyjski sposób, karma joga była początkiem nauki. Pozwalała na zabicie “ego” potencjalnego ucznia, a nauczyciel decydował kiedy byłeś gotowy przyjść na zajęcia praktyki asan.

Miałam szczęście, bo w marcu jest najbardziej kolorowe święto hinduskie: “Holi Festival”. Było super! Dzień wcześniej (w przeddzień Holi) zrobiliśmy ognisko aby spalić wszystkie nasze złe intencje, a lokalni chłopcy śpiewali i grali nam na tradycyjnych instrumentach: tabli i harmonium. Tańczyliśmy razem. Tradycją holi jest obrzucanie się kolorowym proszkiem. Trzeba się wcześniej wysmarować olejem, bo nikt nie gwarantuje, że proszek się zmyje! Następnego dnia wszyscy byliśmy kolorowi i szczęśliwi. Doświadczenie jedyne w swoim rodzaju! Nasz kochany, surowy nauczyciel asthanga jogi chodził  z różowymi paznokciami jeszcze przez tydzień, hahahaha 🙂

Holi Festival

Holi Festival

W Rishikesh można odwiedzić Beatles Ashram. Beatlesi byli w nim tylko miesiąc, ale ashram sławny jest do dnia dzisiejszego. Jest położony z dala od zgiełku miasta. Można tam odpocząć. Atrakcją są graffitti na każdym niemal budynku. Samo miejsce jest opuszczone i okradzione ze wszystkiego co można było wynieść (lub wyrwać ze ścian). Byłam mocno sfrustrowana, że tak piękne miejsce niszczeje i nikt o nie nie dba, a z drugiej strony wejście kosztuje 600 rupii – to jakieś 30zł (podczas gdy Hindusi płacą tylko 150 rupii). Jest to powszechna praktyka w całej Azji, na każdym kroku płacisz cenę turystyczną zamiast normalnej.

Beatles Ashram

Beatles Ashram

Beatles Ashram

Beatles Ashram

Ganges jest świętą rzeką dla Indian. Każdego wieczoru o zachodzie słońca odbywają się Aaarti – obrzędy ognia nad brzegiem rzeki. Ludzie zbierają się w różnych miejscach, żegnając słońce, paląc ogień i śpiewając mantry.

Arati

Arati

Lekcja gotowania i tańca

Rishikesh uznane jest za miasto szczególne, święte, dlatego w całym mieście obowiązuje zakaz spożywania mięsa i alkoholu. Rzadko zdarza się znaleźć miejsce gdzie podają jajka. Ogólnie jedzenie w Indiach jest bardzo dobre! Każdy stan ma swoją własną specjalność i inny smak. Jedzonko w Rishikul Yogshala jest przepyszne. Nawet przy tak intensywnej praktyce nie udało nam się schudnąć 🙂
Mieliśmy jedną lekcję gotowania z Deepą. Uczyliśmy się gotować m.in. Chai – herbatę gotowaną z mlekiem i przyprawami. Nie jest to takie proste, jak się wydaje. By wydobyć z niej prawdziwy aromat trzeba znać sekret 🙂

lekcja gotowania

lekcja gotowania

Joga na plaży

Czekaliśmy z niecierpliwością na ten moment: marzenie – ćwiczyć jogę na plaży! Jak to bywa w życiu kiedy wyobrażenia stykają się z rzeczywistością… rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Będąc na plaży w Indiach nie jest to takie proste aby znaleźć swoją własną przestrzeń i prywatność. Była to niezła lekcja koncentracji i balansu. Nieustannie towarzyszyły nam w asanach: psy, krowy, ludzie. W końcu zdecydowaliśmy się przytulić krowę, która wchodziła nam na maty i która zdecydowanie chciała do nas dołączyć!

joga na plaży

joga na plaży

joga na plaży

joga na plaży

Powitanie słońca

Po zdaniu wszystkich egzaminów (tak, tak! egzamin pisemny, ustny i praktyczny), w ostatnią niedzielę rano celebrowaliśmy powitanie słońca, ćwicząc wspólnie na szczycie wzgórza.

wschód słońca

wschód słońca

Zabawna była ceremonia zamknięcia. Wszyscy oczekiwali na coś specjalnego, zarówno my jak i nauczyciele spoglądaliśmy na siebie z oczekiwaniem. Dopiero po pewnym czasie dowiedzieliśmy, że tak naprawdę ceremonię zakończenia powinniśmy przygotować – my! Szczęśliwi, staliśmy się częścią rodziny Rishikul. To był bardzo długi i intensywny miesiąc. Myślę, że jest to unikatowe doświadczenie znaleźć prawdziwych nauczycieli. Z utęsknieniem czekam na kolejny kurs 🙂

Dziękuję Rishikul Yogshala 🙂

Hari Om!

Papaya

Zapraszam na zajęcia: www.momaspiral.com.com