Birma (Myanmar) cz.4 INLE LAKE

Po prawie trzech dniach w Hsipaw ruszamy w stronę Inle Lake. Czyli z północy kraju w stronę południa. Dzień wcześniej kupiliśmy bilety na autobus (Hsipaw-Kalaw). Odjeżdżamy o 17:00. Noc spędzimy w autobusie. Spora część trasy wiedzie przez górski teren. Około północy zrywamy się ze snu, odgłos tarcia żelaztwa o drogę i niekontrolowana jazda autobusu uświadamia nam w ułamku sekundy, że staczamy się z drogi…i trzeba uciekać.

Kierowca otwiera drzwi i wyskakuje na zewnątrz. Większość osób śpi lub totalnie nie wie co się dzieje. W pewnym momencie autobus robi obrót i staje tyłem, mamy wrażenie jakby zawisł nad urwiskiem. Wybiegam na zewnątrz, Monia woli zostać w środku tak jak reszta. Na szczęście autobus zatrzymał się w bezpiecznej odległości od urwiska i nie było ryzyka, że się zsunie. Okazało się, że kierowca na zakręcie, jadąc zbyt ryzykownie zahaczył tyłem o grań przez co odrzuciło nas i niebezpiecznie obróciło w stronę przepaści. Taka przygoda w środku nocy.
Wszystko skończyło się na dużym strachu i uszkodzeniu fragmentu autobusu. Radość z tego, że udało się przeżyć odzyskaliśmy dzięki Ani, która pomogła nam przypomnieć sobie jak te strachy opanować 🙂

DSC03954

O szóstej rano, cali i zdrowi dojechaliśmy do miasteczka Nyaung Shwe. Stąd wypływa większość łodzi na INLE LAKE – cel naszej podróży 🙂 Hotelik mamy tuż przy rzece/kanale. „Gypsy Inn” czysty, rodzinny, przyjemny. Pokój z łazienką i śniadaniem kosztuje 20 $/dzień. Właściciel hotelu ma też swoją łódź. Umawiamy się, że po śniadaniu wypłyniemy na wycieczkę po jeziorze i pływających wioskach. Inle Lake to obszar chronionej biosfery z wieloma gatunkami zwierząt występującymi tylko tutaj. Jest długie na 22 km. i szerokie na 10 km. Pięknie położone, wokół rozpościerają się góry i lasy. Idealne miejsce na trekingi.

DSC04078

W jego obrębie mieszka blisko 70.000 tys. ludzi, głównie z plemienia Intha („dzieci jeziora”). Mają oni charakterystyczny sposób wiosłowania. Na jednej nodze stoją ,drugą zawijają na wiośle i zgrabnie wiosłują. W jednej z wodnych wiosek odwiedzamy manufakturę, gdzie na krosnach starych jak świat kobiety do dziś wyrabiają tkaniny. Zachowała się tu także tradycja wyrabiania szali z nici lotosu – takiej wodnej roślinki. Przebywając tutaj wyraźnie odczuwamy spowolnienie czasu. Ludzie żyją całkowicie innym rytmem, wyznaczanym jedynie przez słońce, nikt nigdzie się nie śpieszy. Jakie mają potrzeby, cele, ambicje? Wiele z tych pytań to pytania retoryczne 🙂 To jest inny świat i trudno go porównywać do naszego. Gdy przestajemy oceniać i akceptujemy to co widzimy, i czego doświadczamy, zaczynamy czuć się częścią tego świata, bliżej tych ludzi. Odczuwamy szacunek i zrozumienie a także wdzięczność za wszystko co do tej pory otrzymaliśmy 🙂

DSC03915

Atrakcją są tutaj tzw. „pływające targi”. Większość warzyw uprawiana jest na pływających polach. Ich konstrukcję tworzą długie bambusy, na których układa się grubą warstwę wodorostów a następnie trochę ziemi. I tak oto rosną m.in. organic tomato 🙂

DSC04066

Phaung Daw Oo Pagoda zbudowana na jeziorze jest słynnym miejscem pielgrzymek dla większości Birmańczyków. Jest domem dla pięciu statuetek Buddy. Przez setki lat zostały one na tyle zdeformowane, choćby przez oklejanie ich złotem, że dziś z trudem dostrzegamy w nich sylwetkę człowieka. Raz do roku odbywa się wielki festiwal, podczas którego są one przenoszone na specjalną łódź, która paradnie opływa całe jezioro dookoła. W przeszłości zdarzały się wypadki, że przy dużej fali statuetki wpadały do jeziora. Jakimś cudem za każdym razem je odnajdywano.

DSC03944

W miasteczku Nyaung Shwe u podnóża góry znajduje się mały klasztor buddyjski wraz ze szkołą.
Ulubionym sportem młodych mnichów jest piłka nożna. Na kawałku uklepanej ziemi grają w każdej wolnej chwili. Luksusem jest grać w dwóch skarpetkach lub japonkach….Liczy się pasja do gry 🙂

DSC04170

W N. Shwe jest duże targowisko i olbrzymi wybór warzyw, owoców, ryb, pamiątek, odzieży. Jest też wiele restauracji. Naszą ulubioną jest indyjska 🙂 i „One Owl Grill” z pysznym humusem, kawą i creme brule. Trzy dni mijają bardzo szybko. Żegnamy się z naszymi Szwajcarskimi przyjaciółmi Nadią i Stevenem i ruszamy dalej na południe do Dawei 🙂

DSC04337

Garlic

Zapraszamy do naszego sklepu: www.momaspiral.com