Waruna – uśmiech bezcenny

Wróciliśmy na Sri Lankę po dwóch latach. W sumie spędziliśmy tutaj trzy miesiące pracując z lokalną społecznością przy projektach związanych z ekologią. Zakochaliśmy się w uśmiechach tych ludzi, ich spokojnym trybie życia i otwartości. Wróciliśmy, by spełnić marzenie chłopca z wioski Kudabibule 🙂

Marzeniem Waruny – tak nazywa się ów chłopiec, był komputer. Dał się poznać jako dobry, zdolny i mądry nastolatek z ambicjami. Mieszka w wiosce położonej w lesie tropikalnym na południu Sri Lanki. Ludzie w niej mieszkający mają niewiele, ale dzielą się czym mogą i mają najpiękniejsze uśmiechy jakie widzieliśmy! Otoczyli nas niezwykłą gościnnością, mieszkaliśmy tam przez miesiąc w świątyni buddyjskiej u zaprzyjaźnionego mnicha Rahule Thero. Jedliśmy to, co każdego dnia ugotowała któraś z rodzin (mnich buddyjski troszczy się o innych a oni o niego). Razem z mnichem inspirowaliśmy mieszkańców do dbania o las tropikalny, zwierzęta i rośliny, które ich otaczają. Opowiadaliśmy o GMO i pestycydach. Zaprojektowaliśmy i zbudowaliśmy ogród o średnicy 30m2 w środku lasu, pracując z całą wioską. W ich religii (buddyźmie) najwyższą formą aktywności jest praca dla społeczności. Zatem było to dla nich niezwykle ważne a my cieszyliśmy się, że możemy im w tym towarzyszyć. Waruna był dla nas nauczycielem języka Singhala i krykieta 🙂 Jego siostra – Dilani była naszym tłumaczem (najlepiej z całej wioski znała angielski). 

Dziękujemy wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do zakupu komputera dla Waruny. Dzięki Wam udało się zrealizować to marzenie!!!

Obecnie Waruna urósł, ma 14 lat:) Życie w wiosce płynie niezmienionym tempem. Tym razem czas upłynął nam na uczeniu dzieciaków obsługi komputera. Wszyscy chcą mieć FB, Gmaila i  Skypa oczywiście 🙂 Świątynia przez kilka dni była jednocześnie pracownią informatyczną. Na prośbę mnicha prowadziłam wieczorną lekcję angielskiego. Marcin zapisał się na korepetycje dnia następnego 😉 Odwiedziliśmy kilka rodzin, wpadając z mnichem na herbatkę, wodę kokosową, owoce. Było pysznie! No i oczywiście Marcin grał z dzieciakami w krykieta!