Nepal – aktualna sytuacja. Pomagać?

Kwiecień, maj 2015 – w mediach mogliśmy zobaczyć dramatyczne obrazy z trzęsienia ziemi w Nepalu. Osobiście jesteśmy związani z tym krajem, spędziliśmy tu 4 miesiące w 2014 roku.
Baliśmy się o naszych przyjaciół. Wiadomości, które do nas docierały były o kolejnych ofiarach i kolejnych wstrząsach. Postanowiliśmy znaleźć wolontariat, spakować się i wyjechać do Kathmandu, by osobiście pomagać.

Tak znaleźliśmy projekt Little Poland w Nepalu (Mała Polska w Nepalu).
Z podobnym odruchem serca przyleciało tu wiele osób z całego świata. Wiele projektów odbudowy szkół czy też całych wiosek legło w biurokratycznych gruzach. Ale o tym dalej.


Wpisując w google “trzęsienie ziemi Nepal” możemy znaleźć takie obrazy.

Patan Durbar Square zaraz po trzęsieniu ziemi:

This hand out photo taken on April 29, 2015 and released by Caritas Internationalis shows people working at clearing the rubbles of temples at Durbar square, UNESCO world heritage site damaged by the earthquake, in Katmandu. AFP PHOTO / MATTHIEU ALEXANDRE / CARITAS INTERNATIONALIS -- EDITORS NOTE -- RESTRICTED TO EDITORIAL USE - MANDATORY CREDIT " AFP PHOTO/ MATTHIEU ALEXANDRE/CARITAS INTERNATIONALIS" - NO MARKETING NO ADVERTISING CAMPAIGNS -

Źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17819879,Trzesienie_ziemi_w_Nepalu__Bezcenne_zabytki_Katmandu.html

Patan Durbar Square 14.11.2015:

Patan 11.2015

Kathmandu Durbar Square zaraz po trzęsieniu ziemi:

Kathmandu Durbar mediaŹródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17819879,Trzesienie_ziemi_w_Nepalu__Bezcenne_zabytki_Katmandu.html

Kathmandu Durbar Square 12.11.2015:

Kathmandu Durbar Square 12.2015 (2)

Na tę tragedię zareagował cały Świat. Największe organizacje światowe jak UNICEF czy OXFAM zareagowały stawiając tu głównie namioty, dostarczając podstawowych środków przetrwania (jedzenie, filtry do wody). Po czym wyjechały. Obecnie namioty stoją w wielu miejscach nie używane. Mieszkańcy wolą żyć w prowizorycznych domach tymczasowych, gdzie mogą rozpalić ogień i ugotować coś do jedzenia. Na namiotach są ogromne hasła i loga fundatorów. Dla większości mieszkańców w górach problemem jest odbudowanie domów, które zostały całkowicie zrównane z ziemią. W mediach pojawia się wiele informacji o zebranych sporych sumach pieniędzy na pomoc dla Nepalu. Ale co się z nimi dzieje dalej?

  • Aktualna sytuacja w Nepalu

Aktualnie w Nepalu trwa kolejne trzęsienie – ekonomiczne trzęsienie ziemi. We wrześniu Indie zablokowały granicę po tym jak rządy przejęła partia pro-chińska, a prezydentem została pierwsza w historii kobieta: Bidhya Devi Bhandari. Teraz w Nepalu rządzą komuniści, co bardzo nie podoba się Indiom, od których Nepal jest uzależniony ekonomicznie (60% towarów importowanych jest z Indii) i którego sporą część mieszkańców stanowią napływowi hindusi (80% Nepalczyków to hinduiści).

Po przyjęciu nowej konstytucji, której celem jest ograniczenie wpływów hinduistów, Indie nałożyły na Nepal embargo ekonomiczne, wstrzymały dostawy m.in. paliwa, gazu i lekarstw. By kupić benzynę Nepalczycy czekają w kilkunastodniowych kolejkach. Motor może zatankować max. 3 litry, samochód 10, a autobus i ciężarówka max.30 litrów. Dostępna jest benzyna na czarnym rynku. Litr benzyny kosztował nawet 700 rupii (7$), obecnie można kupić za 300 rupii (3$). Normalna cena benzyny to ok. 100 rupii (1$) a ropy 80 rupii. Gaz (propan), kótego używają do gotowania jest limitowany, jednorazowo można zatankować do butli 7 litrów (z ok. 15 litrów). 1 litr kosztuje 100 rupii (1$). Kolejki są ok. 2 tygodniowe. Na stacjach benzynowych policjanci pilnują czy przestrzegane są limity tankowania.

kolejka po paliwo, Nepal 12.2015 (2) kolejka po paliwo, Nepal 12.2015

Jest też blokada na wszelkie artykuły medyczne. Zmiany widać na Thamelu (turystyczno/handlowej dzielnicy Kathmandu), gdzie sprzedawcy mają problem z zatowarowaniem sklepów.

Jeśli ktoś był w Kathmandu na pewno pamięta tumany kurzu, nieustający odgłos klaksonów i lawinę samochodów, skuterów, busów, sprawnie manewrującą z każdego niemal kierunku. Obecnie samochodów jest niewiele. Jest to prawdziwym szokiem dla kogoś, kto tutaj wraca. Niektóre małe restauracje są pozamykane czasowo z powodu braku gazu (propanu). Gazu brakuje również w domach, dlatego Nepalczycy nie mogli ugotować wszystkich potraw typowych dla swięta Tihar. Większość z nich, pochodząca ze wsi szybko poradziła sobie z tym problemem, na dachach i przed budynkami ludzie gotują na ogniu.

W obliczu tych wstrząsów nowy rząd i opozycja kłócą się i zabiegają o względy Chin dla własnych interesów. Większość pomocy wysyłana do Nepalu natrafia na ogromne problemy biurakratyczne i olbrzymie opłaty celno-podatkowe na granicy. Nepalczycy mówią, że bardziej dotkliwa jest dla nich obecna sytuacja niż efekty trzęsienia ziemi. Należy pamiętać, że ci ludzie są przyzwyczajeni do tzw. “prowizorki”. Monsun co roku dokonuje wielu zniszczeń. W Dumre tama na rzece jest odbudowywana 2 razy do roku. W religii hinduistycznej jest również przekonanie, że nie ważne są dobra materialne życia doczesnego, w przyszłym wcieleniu będzie lepiej. Dlatego Nepalczycy rzadko odczuwają potrzebę polepszenia swoich warunków życia. Są przypisani do kast przez co są pogodzeni ze swoim losem.

W południowej części Nepalu (przy granicy z Indiami) trwają zamieszki. W Kathmandu protestują studenci i młodzież szkolna – ostatnio utworzyli 27 km. sznur protestu. Im zależy na zmianach najbardziej.

protest studentów Kathmandu (3) protest studentów Kathmandu (5) protest studentów Kathmandu (6) protest studentów Kathmandu

I tu pojawia się biały człowiek – w tym my europejczycy – ze swoją chęcią pomocy!

  • Wolontariat i pomoc dla Nepalu

W Polsce gotowa jest wojskowa kasa – samolot pełen namiotów i darów, zebranych po trzęsieniu. Nie udało się im wjechać do Nepalu ponieważ ktoś musi zapłacić tu na miejscu podatek o wartości 100% wwożonych przedmiotów. Rząd nie zgodził się na zwolnienie z tej opłaty.

Pewna Amerykanka przyjechała ze sporą sumą pieniędzy – zderzyła się z biurokratyczną ścianą i zrezygnowała. Takich przykładów jest wiele.

Duża korupcja sprawia, że wiele środków pomocy jakie płyną do Nepalu trafia na sprzedaż do lokalnych marketów. Można tu kupić pomocowe worki ryżu z oznaczeniem “not for sale”, namioty.

Trudna do zrozumienia i frustrująca jest polityka turystyczna. Nie tylko rządowa. Permit i przewodnik na Manaslu (obligatoryjne) wynosi 900$ za dwie osoby. W drodze na Manaslu (na wysokości ok. 4500 n.p.m.) dalbat kosztuje 700 rupii (7$), a nocleg w lokalnym gesthausie kolejne 700 rupii (7$). Turystów jest bardzo mało, a mimo to próbują podnosić ceny. Nasi znajomi za nocleg i wyżywienie w Darmasala (szlak na Manaslu) zapłacili 75$ za dwie osoby. W Gosekunda termos herbaty kosztował ich 10$.

Należy być bardzo ostrożnym jakiej fundacji przekazujecie pieniądze. Problemem wielu osób, które same chcą tu coś odbudować jest nie tylko bariera biurokratyczna. Specjaliści, którzy są potrzebni do koordynacji prac budowlanych na miejscu nie chcą opuszczać swoich biznesów na Thamelu. Trudno jest znaleźć kogoś kto chciałby wyjechać na wieś (nasz znajomy Kanadyjczyk szukał inżyniera ok. miesiąc). Trzeba również dobrze znać lokalne ceny. Dużo osób i instystucji próbuje na obecnej sytuacji dobrze zarobić. Ludzie na wsi mówią, że i tak sobie jakoś poradzą, w końcu żyją tutaj od pokoleń a trzęsienia ziemi są elementem ich egzystencji.

Wiemy też o pozytywnych przykładach, bogaci Nepalczycy sami kupują materiały budowlane i bezpośrednio angażują się w pomoc. Pomijają fundacje i rządową biurokrację. W Nepalu rozpoczyna się zima. Dla nas oznaczałoby to ekstremalne warunki: zimna woda, ogrzewanie tylko przy ognisku, woda pitna czerpana z ujęć wody. Na wsi dom mieszkalny najczęściej jest klepiskiem, ściany z kamieni lub zbite z desek i blachy. Dla tych ludzi (pomijając miasta) to normalne warunki życia.

  • Nasza historia – Fundacja “Mała Polska w Nepalu” 

My również odebraliśmy ważną lekcję. Jako wolontariusze mieliśmy pomagać w odbudowie zniszczonej wioski i szkoły. Wyzwaniem, jak się okazało na miejscu było zachęcenie lokalnej społeczności do pomocy nam przy np.kopaniu fundamentów. Fundacja zbiera spore środki, jednak na miejscu brak było wystarczającej ilości pracowników. Trudna była dla nas polityka przeogromnego oszczędzania i “we have no many”. Praca na miejscu była trudna, czego się spodziewaliśmy. Odgruzowywanie i kopanie fundamentów kilofem do łatwych nie należało… Przede wszystkim chcieliśmy pracować razem z lokalną społecznością, poczuć, że faktycznie jesteśmy im potrzebni. Mieliśmy wrażenie, że byliśmy z jakiegoś powodu odseparowywani od lokalnej społeczności. Demotywujące były dla nas “motywujące” zachęty koordynatora: “musicie zarobić na dalbat” czy “pomoc w kuchni jest przyjemnością, nie pracą”. Wszyscy byliśmy tam po to, by czegoś się nauczyć. Nauczyć się budowania współpracy w warunkach niezrozumienia kulturowego i narastających “story”. Będąc między mieszkańcami, właścicielami fundacji (zarówno Polakami i Nepalczykami) staraliśmy się poczuć co jest prawdą z tego, co słyszymy.

Stara szkoła w Dumre:

Dumre, stara szkoła, Nepal Dumre, stara szkoła w trakcie rozbiórki, Nepal

Fundamenty pod dom polski:

Fundamenty pod nową szkołę Dumre (1) Fundamenty pod nową szkołę Dumre (2) versace kopie

Szkoła tymczasowa Dumre:

 

szkoła tymczasowa, Dumre (5)szkoła tymczasowa, Dumre (2) szkoła tymczasowa, Dumre (3) szkoła tymczasowa, Dumre (4) szkoła tymczasowa, Dumre

Przełomem było zorganizowane spotkanie z mieszkańcami wioski. Otwarcie powiedzieliśmy, że my tej szkoły nie potrzebujemy i jeśli wioska też jej nie potrzebuje, to po prostu wyjeżdżamy. Tego dnia powstała lista osób chętnych do pracy na  kolejne dni. Następnego dnia przyszło 15 osób! Mieszkańcy zrozumieli, że nie jest prawdą, że mamy kasę i zbudujemy im szkołę sami bo tak chcemy. Kolejnego dnia, kiedy w obozie zostaliśmy sami (wolontariusze) nawiązaliśmy z mieszkańcami silną nić porozumienia. Poprosiliśmy, by przybliżyli nam swoją kulturę i zaprosiliśmy ich do nas na wspólne granie, śpiewanie i tańce przy ognisku. Wszyscy z radością rzucili łopaty, kilofy i pobiegli się przebrać. Po kolacji zaczęli się schodzić 10, 20, aż wreszcie ok. 30 osób zasiadło razem z nami do wspólnego ogniska. Byliśmy wzruszeni pieśnią, którą napisali specjalnie dla nas po angielsku, tak byśmy mogli zaśpiewać wraz z nimi przy akompaniamencie harmonium, tabli i fleta.

zebranie Dumrezebranie Dumre (2)

Wspólne ognisko:

ognisko Dumre (1) ognisko Dumre (2)

Fundacja “Mała Polska w Nepalu” nie zadbała o bezpieczną / czystą wodę pitną dla wolontariuszy. Poinformowano nas, że pijemy źródlaną wodę i dla bezpieczeństwa jest gotowana. Ponieważ 6 osób będących w campie zaczęło się źle czuć (gorączka, osłabienie, wymioty, alergia) wszczęliśmy poszukiwania. Lokalsi zaprowadzili nas do ujęcia wody, którą, jak się okazało pijemy tylko my. Było to zlewisko wody z pól ryżowych podlewanych m.in. pestycydami i obornikiem. Filtr wody to puszka podziurawiona po to, by nie zapchała się rura odprowadzająca wodę. Cała wioska piła wodę z nowej stacji, źródła poboru słodkiej wody pitnej odbudowanej przy pomocy fundacji. Ta woda była czerpana ze skalnego źródła.
Fundacja, która oczekiwała od nas ciężkiej pracy nie zadbała o tak podstawową rzecz jak słodka woda pitna. Mamy nadzieję, że wkrótce się to zmieni i z czystym sumieniem będziemy mogli rekomendować wolontariat w Dumre.

Ujęcie wody pitnej dla wolontariuszy:

ujęcie wody pitnej dla wolontariuszyujęcie wody pitnej dla wolontariuszy (2)

Ujęcie wody pitnej dla mieszkańców Dumre:

ujęcie wody pitnej dla mieszkańców

Wszyscy uczymy się na błędach dlatego wierzymy w dobre intencje Magdy, Susana, Jarka i innych osób zaangażowanych w projekt “Małej Polski w Nepalu”. Sami planujemy wrócić jeszcze kiedyś do Dumre:)

Mamy świadomość tego, że każdy może przeżywać inne doświadczenia, dlatego potraktujcie ten tekst jako naszą historię, nie uogólnioną prawdę o całym Nepalu i wszystkich wolontariatach.

Wiemy jedno – podobnych projektów nie wolno traktować jak wyzwania korporacyjnego. Najważniejsza jest otwarta i szczera komunikacja oraz zrozumienie wzajemnych potrzeb.

Wioska Dumre i jej mieszkańcy pozostaną w naszych sercach. Cieszymy się, że mogliśmy razem współtworzyć fundamenty pod “dom polski” i przyszłą szkołę.

Czy pomagać? Oczywiście, że tak! Nauczyliśmy się, że nasza pomoc musi być rzeczywiście komuś potrzebna i adekwatna do sytuacji. Wrażliwość i empatia są tutaj ważniejsze od osobistych ambicji.

Dziękujemy Dumre i Fundacji Mała Polska w Nepalu

Garlic&Papaya

Na zdjęciach Nepal z 2014 r (przed trzęsieniem ziemi) i z 2015 r (po trzęsieniu ziemi).