Wygody i niewygody w podróży

Piękne miejsca, egzotyczne krajobrazy i ludzie. To najczęściej podziwiamy kiedy widzimy kogoś kto podróżuje. Często omija się tę część, która jest żmudna, trudna i ciężka. Ale to ona daje najwięcej lekcji. Najmocniej sprawdza jakie emocje są w nas.

Ale co to znaczy tak naprawdę podróżować? Dla mnie osobiście to nieustanna lekcja zaufania i pokory. Nawet to, co wydaje Ci się oczywiste i banalnie proste podczas podróży okazuje się niewiarygodne lub wręcz niemożliwe. Należy jak najszybciej zapomnieć jak to działa w Polsce by móc po prostu przetrwać w nowych warunkach. Nie ma sensu porównywać jak to powinno działać. Po prostu tu tak nie będzie i tyle. Najgorsze co możesz zrobić to dać się ponieść emocjom, niezależnie czy będzie to złość, zniecierpliwienie, czy żal i smutek.Tego własnie wielokrotnie doświadczyliśmy. I nadal się uczymy 🙂

Kiedy nie stawiamy oporu, świat się nami sam opiekuje.

Pierwszym testem cierpliwości było dla nas lotnisko w Kathmandu. Gdzie po wyjściu z samolotu są ogromne kolejki do okienek dla tych, którzy mają wizę online. I kilka pustych stanowisk dla reszty – czyli dla nas. I teraz trzeba tylko stanąć w kolejce do maszyny, która rejestruje wnioski i zrobi Ci zdjęcie. Potem kolejna kolejka do pana w kasie, który z uśmiechem mówi: 34 dni – musisz kupić wizę na 90 dni. 100 euro only. Myślisz sobie, taki biedny kraj i tyle kosztuje wiza? Hmmm.. lepiej nie podążać dalej za tymi myślami…

Nie tracąc dobrego humoru, bo przecież sami przegapiliśmy tańszą 30-dniową wizę, w końcu idziemy do okienka gdzie kolejny pan wbija nam wizę. I… kolejna kolejka do pana, który sprawdza czy kolega dobrze wbił wizę:) Schodzimy na dół i okazuje się, że zepsuły się bramki i wyją niemiłosiernie, a na jedynej sali, na której można odebrać bagaż wszyscy jeżdżą wózkami bagażowymi w nieskoordynowanych kierunkach, tłocząc się.

Nie ma nigdzie informacji gdzie odebrać bagaż. Jesteśmy po 25 godzinach podróży. Nie tracimy wiary i jest! Z daleka widzimy dwa zielone, ofoliowane plecaki na naszą roczną podróż:)

Najtrudniej jest oprzeć się chęci zrzucenia z siebie zdenerwowania, złości, zmęczenia. Wtedy niestety najczęściej obrywa osoba, która z nami podróżuje. Kiedy uda nam się wziąć głęboki oddech nagle okazuje się, że pomoc jakby tylko czekała na to.

Trudnością w Nepalu jest ogólnie transport. Drogi są bardzo wyboiste. Jeżdżą tu często samochody i autobusy, które w Indiach skończyły już swój żywot. Górskie drogi są dość wąskie, a po trzęsieniu ziemi mocno zwężone. Z podziwem patrzymy na kierowców, którzy potrafią poruszać się w tych warunkach. Obecnie autobusów jest bardzo mało z powodu braku paliwa.

Kolejną lekcją była dla nas podróż z Kathmandu do Dumre, gdzie jesteśmy wolontariuszami. Wyruszyliśmy ok 10:00 z przewodnikami, którzy się tu nami na miejscu opiekują. Idąc na autobus z Kathmandu do Dumre po święcie Tihar (ok 1 godziny) okazało się, że autobusów tego dnia nie ma. Głęboki oddech. Na szczęście nasi opiekunowie z fundacji wykonali kilka telefonów i jechaliśmy ciężarówką ….na pace:)!

Z obitymi pupami i rozwianymi włosami (szczególnie Marcin) dotarliśmy a miejsce!

Prace na miejscu posuwają się do przodu. Z wioski przychodzi coraz więcej osób pomagać kopać fundamenty. Niestety koparka nie dojechała… I już na nią nie czekamy;) Każdy pracuje w swoim tempie i pomaga jak może. Kiedy przestaliśmy przyspieszać i oczekiwać okazało się, że kilkunastu mężczyzn z wioski i naszych polskich braci kopie szybciej niż nie jedna maszyna! 🙂

Dziś będziemy budować instalację z rurek która ma zapewnić nam ciepłą wodę!

Papaya

Zapraszamy do naszego sklepu: momaspiral.com